Motylek
Po każdej burzy pojawia się słońce, ...a nawet tęcza...
.
2008.06.12 20:08
...nad notatkami z ekonomii
...odpoczynek od upałów
...otoczona zółtymi ścianami pokoju
...serial komediowy w tle
...czekając na mecz, by kibicować NASZYM
...łapanie myśli wciąż uciekających w stronę zaplanowanych weekendów (chcę już to wolne!!)
...dalsze, nieudane próby skupienia na nauce
...apetyczne zapachy dochodzące z kuchni
...chęć popełnienia zbrodni zabójstwa na wszystkich budzikach (dzięki Bogu jutro piątek)
...przydałyby się generalne porządki...
...koniec egzaminów! ...prawie...
...biały sufit nade mną
...
...

A niby tylko jedna krótka chwila! =)
2008.06.11 19:46

Postanowiłam wpuścić tu trochę słońca. A takiego nam ostatnio nie brakuje. Boję się, że czerwiec wyczerpie całoroczny limit na upały i urlop przyjdzie spędzić w dżinsach. Co za banialuki. Wracam na interię po pół roku i piszę o pogodzie! Wybaczcie, wyszłam z wprawy. Teoretycznie powinnam się uczyć na egzaminy. Dopijam kawę z mlekiem i rozpuszczam tabletkę z magnezem i innymi witaminami-cud na porost szarych komórek. Ostatnio trochę niedosypiam. Jeszcze trochę, jeszcze tylko parę dni! W niedzielę zaspałam na zajęcia, wczoraj do pracy.
Ostatnie pół roku nie pozwala mi narzekać. Czasami boję się, że to wszystko zbyt piękne by było prawdziwe! Że ta tęczowa bańka rozpryśnie się na milion mikroskopijnych kropelek. Jednak tylko czasami. Nie chcę mącić tego moimi schizo-pesymistycznymi zboczeniami.
Wspaniała pora roku! Ciepło (aż za), koniec egzaminów, plany na lato, kilogramy truskawek. W tym roku się nie oszczędzam! Żadnych hamulców! Obżeram się truskawkami we wszystkich możliwych postaciach! Ich czas szybko minie, już niedługo zatęsknię za ich orzeźwiającą słodyczą.

Z góry muszę zastrzec, że to tylko próba reaktywacji bloga :) Chcę z tego miejsca podziękować tym, którzy czasem zaglądnęli przez uchylone drzwi, czy Motylek gdzieś tu nie przysiadł. Tym, którzy pamiętali! Krótka wędrówka przez linki-sporo osób poszło sobie… Szkoda.

2008.02.16 19:36

Mój blog… Przechodzi do historii. Już jest historią, ale teraz już oficjalnie. Długo. Bardzo długo się wahałam, żeby tu zajrzeć i się pożegnać. Dlaczego? Jest tu kawał mojego życia, ciekawi ludzie, których żałuję, że nie poznałam lepiej. Coś tylko mojego, stworzonego przeze mnie i dla mnie. Nie dziwcie się więc, że niełatwo by mi po prostu napisać ostatnią notkę. Pożegnalną. Teraz koniec pisania będzie taki prawdziwy, namacalny. Wiem, że powinnam to była zrobić jakieś dwa miesiące temu. I nie napiszę dlaczego stąd odeszłam. Bo to nie ważne :) Ważne, że byłam, że Wy byliście… Dziękuję Wam. Za wiele słów otuchy, mądrości, za dzielenie moich radości, dylematów i smutków. To wspaniałe uczucie wyobrażać sobie Was tam po drugiej stronie monitora. Dziękuję…
Być może to nie koniec moich blogowych przygód. Na razie się wypaliłam. Ale kto wie? Może znów nagromadzą się we mnie masy literackiej weny i trzeba będzie dać jej upust :) Dlatego zamiast „żegnajcie” lepiej zabrzmi „do widzenia” !! Bo samo słowo „pożegnanie” sprawia, że przechodzą mnie lodowate dreszcze. Na swój sposób pokochałam to miejsce. Takie moje, tylko moje. Jestem z mojego bloga dumna :)
Przepraszam, że tak długo trzymałam Was w niepewności „co z tym Motylkiem”… Oświadczam, że wszystko ze mną w jak najlepszym porządku!
Do widzenia więc… Smutno mi... Życzę Wam wszystkiego dobrego. Powodzenia w tworzeniu blogowych światów, Waszych oaz w tym pokręconym świecie, spełniania marzeń… I pamiętajcie, że po każdej burzy zawsze wychodzi tęcza! :)Dziękuję za uwagę.
 

                                                                                                              Motylek.

2007.11.30 22:33

Jest piątek wieczór, więc wszyscy wiemy co to oznacza: WEEKEND =) I wstawanie, gdy jest jasno! Pewnie wiele ludzi bawi się gdzieś na „Andrzejkach”, czy jak to tam się zwie.. Ale Motylek zaplanował to popołudnie zupełnie inaczej. To moje i TYLKO moje popołudnie :). Nawet rodzice wyszli, więc całe m3 dla mnie! Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak było.
Sporo się wydarzyło… Ciekawie bywa :). Moje pierwsze doświadczenia z motoryzacja, niekoniecznie miłe. W pracy zaczyna się robić ciekawie, w znaczeniu „nie ciekawie”. Wciąż jestem zadowolona, ale obawiam się, że ta sielanka będzie trwała do czasu. Początek roku może być przekichany… Z K. cudownie :). Spotykamy się kiedy to tylko możliwe, w niedzielę kolejny wypad do Jego rodziców. Jestem Mu bardzo wdzięczna, że mimo wszystko pozwala mi jeździć swoim samochodem :P I za wszystko co dla mnie robi… To wspaniałe. Chwile, kiedy człowiek się zastanawia czym, do cholery, sobie na to zasłużył… Powtórzę to, co ostatnio… Dziękuję Ci K., że jesteś :) :*
O, rodzice wrócili…
Znów mnie złapał i nie puszcza jakiś kaszel. Męczy, jak zawsze, najbardziej pod wieczór. Ale co tam, cieszę się, że Święta idą!! = ) Uwielbiam ten klimat! Tylko denerwuje mnie, że sklepy i reklamy już miesiąc przed Świętami nas tym przytłaczają. Powoli zaczynam myśleć o świątecznych zakupach, prezentach i o tym co przygotować do jedzenia. Nie mam pojęcia co z Sylwestrem. Szczerze mówiąc niezbyt mnie to przeraża. A Wy już macie plany?
Ok., no to lecę upajać się wieczorem! Co z pewnością skończy się miarowym pochrapywaniem spod kołdry ;) Dobrej nocy i udanego weekendy wszystkim!

2007.11.22 18:55

Smętny dzień, godny miana „listopadowego”. Dachy domów i łyse korony drzew rozpływające się we mgle, przenikliwe zimno, aż ciarki przechodzą ;). Po pracy byłam u babci, dziadek w sanatorium, to tym bardziej trzeba było ją odwiedzić, pomóc z zakupami, a i przy okazji załapać się na pyszny, jak zawsze u nich, obiad :). Powrót do domu to standardowe o tej porze ślimacze tempo autobusu w szczytowych korkach...
Na jednym przystanku usłyszałam tępe rytmiczne bity, trzaski szelesty, o zgrozo, zbliżające się do mnie ;) Nagle jakaś zakapturzona postać płci męskiej osunęła się na siedzenie obok mnie. No to teraz już miałam 30 minut darmowego „umca-umca” wydobywającego się ze słuchawek. Nie to było najgorsze. Owy „dżentelmen” rozwalił się bezwładnie tak, że musiałam, niemal ze spłaszczonym na szybie nosem, wcisnąć się na zimną ścianę autobusu! Ja wiem i rozumiem, że mężczyźni ze względów anatomicznych nie mogą trzymać kolan razem, ale czy muszą zaraz robić szpagat?? Bo nie uwierzę, że właśnie fizjonomia ich aż do tego zmusza! Lekko mnie to zirytowało, a że nie wypada mi siadać nogami tak jak on zaczęłam się wiercić na siedzeniu i łokciami coraz mocniej rozpychać :P W końcu też potrzebuje przestrzeni życiowej! Droga do domu wydawała się wyjątkowo długa. Czułam się jakbym wpadła w jakąś sieć korytarzy czasoprzestrzennych i autobus za każdym razem zatrzymywał się na tym samym przystanku. Na szczęście teraz popijam gorącą earl grey i zajadam sernik z jakimś dobrym kremem :). Tak jakoś mnie natchnęło, żeby zaraz wziąć się za robienie remanentu w dokumentach! Bo za każdym razem z dziką paniką w oczach szukam jakichś ważnych świstków…
A od jutra, od godz. 13:00 weeeekend :D pozdrawiam Wszystkich =)

Mój K. … Dziękuję, że jesteś.. :) :* :* :*

2007.11.18 18:46

Już kolejny raz w tym tygodniu wpatruję się tępo w migający kursor programu Microsoft Office Word. Żeby nie było, że zaniedbuję bloga ;). Ostatnio wiele rzeczy mi służy, ale z pewnością nie jest to wena twórcza!
Haha! Jaka reklama w tv :P „Siedząca praca? Stąd moje zaparcia” !!?? Co za presja :P Póki co też mam siedzącą robotę. Chyba poprę pomysł, żeby można było w przerwach chociaż w „rzutki” pograć! Póki co jedyny ruch mam jak idę do kibla, jak mam telefon z Urzędu Pracy albo jak robię sobie herbatę hehe ;) Niedobrze, bardzo niedobrze…
Co za aura… 3 kawy, a i tak głowa mi już wisi 3cm nad klawiaturą. Strasznie ponury, przygnębiający i mglisty dziś dzień był. Aż miło, gdy się ściemnia!
O, „Superniania”. Aż się we mnie budzi silny instynkt macierzyński :P. Swoja drogą – wierzycie, że w tydzień można zupełnie „odmienić” takiego rozwydrzonego bachora!?
Dobra, nie chce mi się, ale czas rozwiązać jedno z niezliczonych blogowych zadań…
Chodzi o to, żeby przybliżyć nieco czytelnikom codzienność autora i takie tam. Chyba :P
Imię: Dominika. Kiedyś znienawidzone, teraz nawet mi się podoba.
Nazwisko: oczywiście po tacie. No i panieńskie. Jeszcze ;P
Wiek: „oczko”
Kolor oczu: zielony
Rodzeństwo:  braciszek-zmarł, nie pamiętam go, więc... jestem rozpieszczoną, rozwydrzoną jedynaczką ;P
Piercing:
ucha =)
Tatuaż: nie mam i nie lubię.
Ulubione perfumy : może Pur Blanca?
Ulubiony film : „Efekt motyla”, „Amelia”, „Chłopaki nie płaczą”, dobre horrory i thrillery z niebanalnym zakończeniem
Ulubiony program TV : serial „Zagubieni” !!!!! czasem dal odmóżdżenia „Wielka dwójca” telewizyjnych kretynów: Majewski i Wojewódzki.
Ulubiony napój: sok porzeczkowy, herbata earl grey, koktajle owocowe, mrożona herbata Ulubiony lokal : El Jazz, Barka, Manekin, może jeszcze Sogo
Ulubione święto : bezkonkurencyjnie Boże Narodzenie. Czekam na nie już od stycznia.
Nie lubię : może lepiej pominę to pytanie
Ulubiony kolor : hmm niebieski, zielony, czarny
Szkoła podstawowa : SP w porządku, gimnazjum do zadu, najgorszy okres w moim życiu jak na razie, z nikim nie mam kontaktu i dobrze!!
Szkoła średnia: dobrze się w niej czułam :). Profil humanistyczno-kulturoznawczy, czuję coraz większy sentyment
Ulubione zespoły : ojoj, zawsze mam problem z tym pytaniem. Zależy od dnia chyba… Jednego najbardziejulubieńszego chyba nie mam :P
Rydzyk : nie wiem czy gorszy jest on, czy tępi ludzie, którzy dają przez niego zmanipulować. Na pewno nie ma NIC wspólnego z duchownym
Dewiza życiowa : kilka można znaleźć na tym blogu
Pozytywne cechy : staram się unikać konfliktów, wyrozumiała, punktualna, nie wiem, czasami mam wrażenie, że mało ich
Moje „brzydkie” cechy : niecierpliwa, mam talent do „przedobrzania” co oczywiście obraca się przeciwko mnie, antytalent do negocjacji, wciąż się łudzę, że jestem optymistką, ale to nie prawda.. :(
Cechy których szukam u mężczyzny : uczciwość, wyrozumiałość, opiekuńczość, uczciwość, poczucie humoru. O uczciwości wspomniałam?
Cechy, które cenię u przyjaciół: Jeśli uważamy kogoś za przyjaciela, to cenimy JEGO, nie jego cechy
Marzenie : jest ich DUŻO
Słowa których nadużywam: „kurde”, „wiesz”,
Ponad wszystko nie toleruję : wandalizmu, jak ktoś pali pod wiatą na przystanku, sportowych tłumików, pustaków… Lista długa, przykro mi
Jesteś w centrum uwagi czy podpierasz ściany?: w centrum uwagi to ja się nie pcham, więc pewnie „podpieram ściany”
Punktualna czy się spóźniasz?: punktualna
Czy płakałaś kiedyś przez faceta? A, bo to raz???
Czy chcesz wziąć ślub? Tak.
Czy chcesz mieć dzieci? Tak.
Jak dasz im na imię? Łukasz, Adam, Filip, Gracjan, Paulina, Agata, Maja, Julia
Co zrobisz jak dorośniesz? Już jestem „dorośnięta”, ale zawsze chce czuć się młoda, pełna energii i perspektyw
Czy wyznałaś miłość plakatowi? Nie
Gdzie lubisz spędzać wakacje? Nie ważne gdzie, ważne z kim ;) na pewno działka dziadków, uwielbiam G Ó R Y
Czy farbowałaś włosy? Tak, ale teraz mam naturalny kolor włosów. Nie martwię się odrostami :D
Czy wdałaś się kiedyś w bójkę? Nigdy
Co robisz w soboty? Po pierwsze-wstaję jak jest JASNO :D, sprzątam, od czasu do czasy większe zakupy, no i koniecznie staram się gdzieś wyjść w celach towarzyskich ;)
Co robisz w niedzielę? Do kościółka-chyba, że mi się nie chce, wychodzę GDZIEŚ, nierzadko obiad u dziadków, odprężam się :)
Miałaś problem z policją? Dostałam mandat za picie alkoholu przez osobę nieletnią w miejscu publicznym
Czy zasnęłaś kiedyś na lekcji? Nie, ale niewiele brakowało
Czy złapały Cię kiedyś kanary bez biletu? Nie
Zawartość Twojej Torebki : jednym słowem śmietnik. Niezliczona ilość chusteczek higienicznych, portfel, telefon, pomadka ochronna, długopis, stare paragony, opakowania po granatowej Orbit… Głębiej już się nie da zanurkować ;)

W końcu koniec! Ale się zmęczyłam wymyślaniem odpowiedzi, szczególnie niektórych. Zaczęły mnie boleć oczy, a jutro 8h przed komputerem, pozwolę sobie na błogie wieczorne leniwe nicnierobienie :D Mogę?? Udanego tygodnia!! :*

2007.11.12 19:27

Po pierwsze – Motylek przeprasza za „głuche dni” i do Was rzadko zaglądam.. :(. Ostatni tydzień, niewiadomo dlaczego, był jakiś taki napięty jak dżinsy sprzed lat na „dzisiejszym” tyłku ;) jak już doskonale wiecie – jestem kierowcą! :D dziękuję za wszelakie gratulacje:)  Teraz jeszcze chciałabym bardzo dołączyć do szacownego grona zmotoryzowanych, ale niewiadomo jak to będzie… Ogólnie był to dla mnie niemały szok… Najbardziej się bałam, by ponownie placu nie zawalić! A jak już egzaminator powiedział, że mam wyjechać do miasta to stwierdziłam, że teraz niech się już dzieje co chce :) Lekko byłam przerażona, bo tego dnia zaczął prószyć pierwszy śnieg. Ale-jak widać-nie przeszkodziło mi to za bardzo.
Kolejne emocjonalne przeżycie miało miejsce wczoraj, gdyż miałam przyjemność poznać rodziców K. :). Ciekawa jestem jak mnie odebrali.. Chociaż… jeść nożem i widelcem umiem, więc pewnie nie było tak źle! =) Zwiedziłam również piękne Chełmno, ze wspaniałymi zabytkami i widokami.. Szczególnie urzekł mnie park, cały usłany dywanem rudych liści. Znów żałuję, że nie mam jeszcze aparatu… Tylko pogoda mogła być ciekawsza! Najważniejsze – nie padało, ale wiatr wiał zimny a niebo przykryły stalowe chmurzyska.
Od dwóch tygodni kaszel a potem mocny ból gardła. Okazało się, że mam zapalenie migdałków, a więc bez antybiotyku się nie obędzie! Ale cóż się dziwić… U nas w pracy naruszana jest co najmniej połowa zasad bhp. Pomieszczenie małe, 4 osoby, 5 komputerów, a mimo tego siedzimy w 2 swetrach a palce kostnieją z zimna! Przyczyna – stare okna („zamknięcie” jednego stanowi baniak z wodą ustawiony na parapecie, dociska okno do framugi), od czasu do czasu daje się odczuć lodowaty powiew wiatru – bosko! Poza tym – dziura w ścianie na wylot. Zaślepiona – a jakże! – zwiniętymi papierami i folią! Dwa kaloryfery. Ostatnio działały chyba jeszcze w zeszłym tysiącleciu! Średnio raz na tydzień przychodzi ktoś „mądry” od właściciela budynku i wszyscy zgodnie twierdzą, że trzeba z tym coś zrobić.. Achhh jak ja kocham to „działanie” typowo po polsku, rodem z PRLu. Ale nie ma co narzekać! Dopiero poniedziałek, a więc nie mogę dopuścić do „tygodnia biadolenia” ;) Jutro znów posiedzę w dwóch swetrach i zimą wstawimy beczkę z koksem :D A, i wypłata coraz bliżej.. =]
Wiem, wiem, wiem, że mam jeszcze zaległe zadanie! Obiecuję, że o nim nie zapomnę, nie mam dziś jakoś weny po prostu…
Pozdrawiam wszystkich! Ubierajcie się ciepło i łykajcie witaminki (najlepiej takie w owocach;) ) !!

2007.11.05 20:12

Edycja: ZDAŁAM!!! Prawdziwym fuksem, ale zdałam! Jestem kierowcą :) Ale notkę i tak warto przeczytać ;)

Piszę, choć ostatnio nie mam do tego ani weny, ani zapału, ani nastroju… Pochorowałam się jednak. A tak się cieszyłam, że wśród tych wszystkich kaszlących i kichających ludzi cudem uchowałam się zdrowa ja ;). Źle się czuję, źle ostatnio sypiam. Nadrabiam sen w dzień, albo o 21 już mi się głowa kiwa. A jutro egzamin na prawko. Wzięłam wolne, ale i tak muszę wstać o 5:00. Dam z siebie wszystko, ale tym większy będzie mój zawód jak nie zdam. Nie mam też tyle kasy, żeby sobie, jak niektórzy, 14 razy podchodzić! W pracy nieźle, nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Tylko raz A. zapomniała kluczyka od damskiej toalety i trzeba było do męskiego chodzić ;). Modliłam się, żeby nikt akurat przy pisuarze nie stał. Wczoraj K. był u nas na „oficjalnym” niedzielnym obiedzie. Denerwowałam się trochę jakie będą wzajemne wrażenia K. na rodzicach i odwrotnie. Ale było nieźle :). W tą niedzielę z kolei jedziemy do Jego rodziców. Ogólnie ten tydzień wydaje się jakiś taki napięty…
A Wam życzę trochę bardziej spokojnego tygodnia! Dam znać jak poszedł egzamin, ale nie spodziewajcie się dobrych wieści :P. Sama też już pobrałam kasę ze „ściany płaczu”, żeby się w razie czego umówić zaraz na kolejny termin! Grunt to optymizm =] bla bla…
Trzymajcie się ciepło!

2007.10.29 18:08

Czy wspominałam już kiedyś, że nie lubię poniedziałków? ;) Do tego jakoś tak mgliście i ponuro. A w pracy, nazywając rzeczy po imieniu, był zwyczajny zapieprz spowodowany weekendowymi zaległościami. Przynajmniej mogę być zadowolona z mojej dzisiejszej pracy :D.
Trochę „zamulona” jestem dziś… W zaistniałych, średnio przyjemnych okolicznościach, postanowiłam spędzić dzień z mamą. Obejrzałyśmy dwa długaśne filmy przyrodnicze. Nie przepadam, ale mama się przy nich odpręża. Mi tam udało się dwa razy przysnąć ;). Zdołałam jednak dojść do wniosku, że przyroda i natura jest tak fantastycznie skonstruowana i zharmonizowana, że człowiek wydaje się totalnie zbędny. Właśnie filmy przyrodnicze udowadniają, że człowiek został stworzony tylko po to, żeby to wszystko podziwiać i odkrywać! A może to właśnie ta cudowna przyroda została stworzona dla człowieka, by mógł się nią cieszyć? Nie, nie sądzę… Człowiek jest zbyt marną i niewdzięczną istotą ;)
Nie zamierzam się dzisiaj nadto rozpisywać :). Świadomość czterodniowego tyg. pracy dobrze służy, jedynie zbliżający się egz. na prawo jazdy spędza sen z powiek … Ale co tam!
Pamiętacie, jak kiedyś dałam linka do ciekawej stronki „When they were kids”?? :). Odkryłam niedawno, że została nieco odświeżona i wzbogacona o nowe zdjęcia, a więc podaję pod obrazkiem ponownie linka i życzę udanej zabawy! Jak i udanego tygodnia oczywiście

2007.10.24 18:35

Poranne (choć dla niektórych 4:00 to środek nocy) wstawanie ma swoje zalety. Początkowo cholernie trudno było się z tym pogodzić mojemu organizmowi. Jednego razu, zaraz po rozbrzmieniu brutalnego koguta z telefonu kom., jak zawsze, doczłapałam się do kuchni. Nigdy nie pamiętam czy robię to z otwartymi, czy jeszcze zamkniętymi oczami ;). Odruchem bezwarunkowym nastawiłam wodę na kawę (mocną!). Przeciągając się podeszłam do okna. I co zobaczyłam? 4:00 rano, a kiosk czynny! Kurcze, ci właściciele tam nocują? Respekt dla nich! Kiedyś byłam zła, bo czegoś potrzebowałam a już („już”) o 17:00 zamykali. Teraz nie śmiałabym mieć pretensji ;) . Ogólnie myślałam, że wychodząc z domu na pierwszy dzienny będę się czuła jak „wkręcony” sklepikarz w „Amelii” ;) (ci, którzy oglądali, zapewne wiedza o co chodzi :P) A guzik! Zawsze o tej samej porze wysnuwa się z klatek schodowych zmierzająca w kierunku przystanku pielgrzymka. Autobus ZAWSZE jest pełny. Niektórym przypadnie nawet postać z braku miejsc siedzących. Parę razy usiadłam tyłem do kierunku jazdy, dzięki czemu miałam przyjemność dokonać pewnych obserwacji społeczeństwa o 5:00 rano ;) Raz naliczyłam 7 osób drzemiących jeszcze. Najbardziej nietęgie miny zaobserwować można w poniedziałki. No tak, wyobraźcie sobie perspektywę 4 dni tak wczesnego wstawania ;). Czasami przydarzy się ktoś nieuczesany, facet z pianką do golenia w uchu, no i większość ma tzw. „małe oczka” haha! Sama pewnie wyglądam nie lepiej ;). A jak już dojdę do pracy to zapominam, która jest godzina. Od progu wita mnie „cieć”. Bardzo sympatyczny stróż nocny, który podpowiada która paczka gazetek jest dla nas. A potem wycieczka ciemnymi schodami na 4 piętro. Czemu nie windą? A temu, bo raz pojedzie, raz nie pojedzie, a żadna to przyjemność utknąć między piętrami o 5:00 , gdzie znajdująca się na niższych piętrach przychodnia, czynna jest od 7:00. Zajęta pracą prawie nie zauważam kiedy robi się jasno. Zawsze siedzę przodem do okna. I dobrze :). Przynajmniej mogę popatrzeć co się dzieje na świecie za oknem. Chociaż, przez dziwnej konstrukcji żaluzje, jest to „świat w paski”. A co widzę? Obskurny budynek gierkowskiego dworca PKP, otoczoną dwoma fabrycznymi kominami niszczejącą wieżę ciśnień, bar szybkiej obsługi, na którego dachu zalega coraz grubsza warstwa liści z drzewa. Pociągi przyjeżdżają i odjeżdżają. Chciałoby się wsiąść do jednego i pojechać. Gdzieś… Raz po raz wylewają się z budynku dworca zwarte masy ludzi. Ci to chyba o 3:00 wstają! Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Przynajmniej Motylek przed 14:00 jest już w domku i nie uśmiecha mu się chodzenie na „popołudniówki”, choć jest taka możliwość. I lubię pracować tam (na razie). Ludzie są sympatyczni, zawsze można się z czegoś pośmiać, „Antyradiowe” audycje skutecznie umilają czas. Tylko czasami coś jest potrzebne „na wczoraj”. Trochę adrenalinki nie zaszkodzi ;).
Oj kurcze, ależ się rozpisałam! Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo na śmierć? A mój biedny K. chory, na zwolnieniu :(… Dużo zdrówka Kotku!! :**
Wszystkim życzę zdrówka na tą grypową pogodę!







Kochaj tak, jakby nigdy nikt nie zadał Ci cierpienia...



 

 

 

Księga gości-otwarta dla Wszystkich:)
 
O mnie
domka86
26
,
Bydgoszcz
Zobacz mój profil
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Spodobał się Tobie mój BLOG? Kliknij! Zapraszam częściej :)
Liczba głosów:
 
682
Oddaj głos na szablon!
Liczba głosów:
 
7354

Liczydło :
przyleciało motylków:
 
22505
przysiadło motylków:
 
1345
zagościło motylków:
 
37




















Mądrzy powiedzieli....

"Aniołowie chodzą po ziemi zamienieni
w ludzi, sami nie wiedząc o tym. Chwila zbudzenia się tej samowiedzy byłaby chwilą ich śmierci. " 
                       Karol Irzykowski



"I zapomnisz że jesteś, gdy mówisz,
że kochasz."
                      Jan Twardowski



"Tylko ten ma serce, kto ma je dla
drugich."
        Fryderyk Chrystian Hebbel



"Żegnając przyjaciela, nie płacz, ponieważ jego nieobecność ukaże ci to, co najbardziej w nim kochasz." 
                          Khalil Gibran



"Kiedy po raz pierwszy się zakochujemy, zdaje nam się, że wiemy o życiu wszystko. I chyba mamy rację."
                  Mignon McLaughlin



"Mierząc się z przeszkodą, człowiek poznaje siebie."
      Antoine De Saint - Exupery



"Kochać to znaczy widzieć drugą osobę taką, jak Bóg zaplanował."
                 Fiodor Dostojewski



"Nawet serca najbardziej jałowe niekiedy zakwitają znienacka kwiatem dobroci."
                        Alfons Daudet 



"Jesteśmy jedni dla drugich pielgrzymami, którzy różnymi drogami zdążają w trudzie na to samo spotkanie." 
       Antoine De Saint - Exupery



"Rzecz nie w tym, aby poznawać swój los, ale w tym, aby samemu go stwarzać."
                         Stefan Pacek



"Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można nie wiem ile odrąbać gałęzi i zniszczyć, a zawsze będzie wypuszczać nowe pędy."
                     Isadora Duncan



"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym."
                          Jan Paweł II



"Ludzie, chcąc się urządzić w życiu, zapominają żyć." 
                       Margaret Fuller



"Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie przejmuj się. Zaraz tam będę."
                                 Anonim



"Nie masz doskonałego piękna bez pewnej niezwykłości w umiarach."
                   Franciszek Bacon



"Czekając na idealny moment, możesz nigdy nie rozpocząć dzieła. Zaczynaj już! Zaczynaj tam, gdzie jesteś i jako ten, kim jesteś."
                   H. Jackson Brown




"Potrzeba mądrości by pojąć mądrość: na nic muzyka, gdy publiczność głucha."
                      Walter Lippman
 



























































































Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Zobacz serwisy INTERIA.PL